Znowu na barykadzie

Oł je… jeszcze kilo z kawałkiem i będzie ćwierć setki pokonane. Jak sobie wyobrażę, że to jest worek paszy dla Cejlona to… i ja to miałam na sobie? Nosiłam? Targałam codziennie? Od tego mnie tak nogi bolały? I koń też tyle więcej musiał targać? Maty…

Był czas odpoczynku po dwudziestce, trochę zwolniłam ale już wracam na dobre tory dyscypliny i pilnowania się. Że też można być tak dumnym z faktu, że się ciastka nie zjadło, co?

Dla pocieszenia dla tych, co na początku drogi to nie, nie tęsknie za MC Donaldem, słodyczami, nawet za majonezem. Jak sobie przypomnę, jak bardzo źle się po nich czułam, zaraz mi apetyt przechodzi.

1 Comment

    Comments are closed.