To był dzień :)
1 sn. – koktail mi Artur zrobił. Taki z bananem, jabłkiem, jogurtem, maślanką i otrębami owsianymi.
2. sn – chleb żytni razowy z żurawiną i plastrem koziego sera z Gronit (pyszny) i pomidorem
3 sn. – jabłko
obiadek – zupa krem z cukinii i marchwi (też Artur zrobił) tylko soczewicy sobie dorzuciłam, by się najeść. Dwa kęski pieczonej piersi z kuraka, co zostały.
kolacja – no i tu porażka, bo choć kolacja była zdrowa i dietetyczna, to zjadłam za dużo. Lekkie szaszłyki drobiowe z różnymi warzywami i chude sosiki do tego. Na deser galaretka z soku jabłkowego 100% z truskawkami. Na wierz jogurtu łyżka i dżemu na fruktozie produkcji mojego brata. Ah żałuję, że zdjęcia nie zrobiłam :( Te kolacje z przyjaciółkami moimi trzema raz w tygodniu to teraz moje „niedziele” :) dzień na odpust :)
