Dziś wody wypiłam chyba z 3 l przez cały dzień, ufff gorąc. A obiad był na winie, a dokładnie na tym, co się nawinęło w łapki.
1 śn. – tradycyjnie twarożek, jogurt, łyżka dżemu malinowego Łowicz 100% i łyżka otrąb owsianych.
2 śn. – chleb razowy z paskami pieczonej piersi kuraka i ogórkiem, kawa z mlekiem.
Obiad – kasza jęczmienna 50 gram, szpinak duszony ze starkowaną cukinią, jogurtem, twarogiem (ale mało, dla smaku bardziej), lubczykiem, pieprzem i czosnkiem i do tego jeszcze cały popieprzony i posolony odrobinę pomidor.
Kolacja – 50 gram ryżu z duszonym tartym jabłkiem z cynamonem, imbirem, to wymieszane z 3 łyżkami jogurtu naturalnego i posypane prażonymi migdałami.
