Myślałam, że ten dzień wyjdzie dietowo nie za fajnie ale chyba udało się go uratować obiadem i kolacją w doborowym towarzystwie. Zupełnie przypadkiem dzień rzodkiewki, i to w 3 postaciach, wyszedł.
1 śn. – jogurt z musli (niestety kupnym i chyba słodkim)
2 śn. – kawa z mlekiem, 3 krążki ryżowego styropianu, 3 rzodkiewki i 1/3 papryki czerwonej
3 śn, – jabłko
obiadek – rybka pieczona (mintaja Artur zrobił pysznie), kasza jęczmienna i surówka z marchwi i białej rzodkwi z olejem i octem i pieprzem i solą.
kolacja – mix sałat z serem feta, kukurydzą, pomidorem, ogórkiem, czerwoną cebulą, prażonym słonecznikiem, kiełkami rzodkwi, sosik: olej, ocet, musztarda ziołowa, czubrica zielona, sól
