Co to za blog

16 maja 2014 roku podjęłam decyzję, że zmieniam swoją dietę raz na zawsze. Byłam na okresowych badaniach lekarskich. Musiałam podać miłej pani doktor swoją wagę. Gdy powiedziałam to głośno to przeszył mnie dreszcz rzeczywistości a pani doktor przestała być miła. „Robimy coś z wagą?” zapytała. Uśmiechnęłam się i nie byłam już w stanie głośno powiedzieć, że NIE.

BMI kwalifikuje mnie na operacje żołądka a ja nic nie robię? Dalej w wynikach cukier 118. Czytam na ulotce – dwa pomiary ponad 123 = cukrzyca. Jeszcze siedząc w poczekalni przyglądałam się reklamie poradni dietetycznej. Znalazłam ich potem w Internecie i widzę uśmiechniętą dziewczynę, klientkę poradni, która schudła u nich 45 kg. Czyli to jest możliwe!

No tak, takie przykłady widzę w TV, sieci, głównie reklamy dziwnych proszków ale ten jako pierwszy wydał mi się autentyczny i prawdziwy zupełnie. Czyli da się! Coś we mnie pękło i postanowiłam, że zmienię się od zaraz. Uśmiechnęłam się i ruszyłam do auta.

Coś mi w głowie przeskoczyło. Dojrzałam do jednej z najważniejszych rzeczy w moim życiu, do
zadbania o siebie i moich bliskich. Swoją życiową porcję łakoci smaczków już zjadłam. Mam ją
wszędzie na sobie. Moja paczka cukierków i czekolad przewidziana na całe życie zniknęła w ciągu
pierwszych 36 lat. Skoro ta torebka jest pusta, poszukam innej i już.

Gdy podjęłam decyzję, poczułam się jakoś tak pewniej, radośniej. Tak się czuje po zdanej maturze chyba. Skoro nie motywowały mnie do tej pory groźby, zły wygląd (ja nie mam za bardzo kompleksów, bo nie przywiązuje wagi do wyglądu, pogodziłam się z nim), nawet ograniczenia w
mojej kochanej jeździe konnej, to zmotywuje się RADOŚCIĄ z pracy nad sobą i z nowego życia.

Dietetyczna euforia okazała się najlepszym i jedynym suplementem. Nie mogę tu pominąć olbrzymiego wsparcia, jakie dostałam w domu, wśród moich bliskich i przyjaciół, w pracy i nawet w stajni. Otoczenie zaraziło się chyba tą siłą decyzji, jaka się we mnie pojawiła.

Zakładam tego bloga dla siebie, by rewidować co jem, mieć szanse na konstruktywne komentarze, bo czegoś się nauczę i dla koleżanek, bo skoro mi się udaje to im też się uda.

Dodaj komentarz